Tag : na plener do łapszanki

PLENER ŚLUBNY W ŁAPSZANCE

Górski plener – nie do końca

Dzisiaj wpis z jednego z pierwszych plenerów w tym sezonie – plener ślubny w Łapszance. Tym razem będzie nieco na opak i jako pierwszą blogową publikację zobaczycie zdjęcia plenerowe. Reportaż też zagości na naszym blogu fotograficznym, ale nieco później.

Karolina i Krzysiek to bardzo wyluzowana acz zdecydowana Para. Wytyczne na plener były całkiem proste – góry, ale niekoniecznie jako całodniowa wprawa, a bardziej jako piękny dodatek. Dlatego też wybór padł na Łapszankę, małą wioskę na Podhalu słynąca z tego, że nocami jest tam największe zagęszczenie astro fotografów na metr kwadratowy. Prawdę powiedziawszy, to spotkaliśmy tylko 3-4 osoby, ale trafiła się też hardcore-owa, nocująca ekipa.

 

Plener został odwołany

Na początku odwołaliśmy sesję ze względu na pogodę, ale Jurek nasz zaprzyjaźniony Kamerun stwierdził, że po godzinie 17 będzie okienko pogodowe i pokaże się piękne słońce, więc ufając naszemu meteopacie spakowaliśmy zabawki i wskoczyliśmy do samochodu.

Zdjęcia rozpoczęliśmy w okolicach Niedzicy licząc na poprawę pogody i piękne widoki. Na miejscu chmury zasnuły całe niebo i nic nie zapowiadało „cudownego okienka” Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że spróbujemy szczęścia pośród skalistych wzgórz w pobliżu Szczawnicy. Po pokonaniu 40 kilometrów i dotarciu na miejsce okazało się, że to nie jest wymarzona miejscówka na plener i właśnie wtedy postawiliśmy wszystko na jedną kartę – wybór padł na Łapszankę

– Tak, nie żartuję, po 30 minutach jazdy wróciliśmy ta samą trasą, aby przez Niedzicę dotrzeć na miejsce.

Zwracamy honor

Muszę przyznać, że Jurek miał cholerną rację, bo na miejscu przywitał nas wspaniały widok – cały sznur gór oświetlony pięknymi, złotymi promieniami. Nie bacząc na nic rozpoczęliśmy zdjęcia chcąc wykorzystać ostatnie 60 minut tego spektaklu i udało się! Kadry szerokie, zdjęcia portretowe, ujęcia pod słońce, fotografia z drona – istne 60-cio minutowe szaleństwo! Karolina i Krzysiek okazali się bardzo wytrwałą Para i gdy dowiedzieli się, że Maciek chce złapać kilka kadrów nocnego nieba, stwierdzili, że poczekają i może także z nimi uda się jeszcze jakaś nocna fotografia. Właśnie tak powstał ostatni kadr tego wpisu – fota z napisem love!

Dziękujemy za wspólną sesję i fajny wyjazd. Gratulujemy wytrwałości i pozdrawiamy Karolinę i Krzycha!